14 sierpnia 2013

big city life




Zapewne zaraz mi się dostanie od niektórych, że jeżdżę w szpilkach na skuterze. Tak jak nasłuchałam się przy poście z Majorki gdy objechałam pół wyspy na motocyklu w krótkich spodenkach i sandałkach, że to niebezpieczne i że tak nie można :) Spokojnie, można wszystko tylko z głową.
Kultura jazdy jednośladami jest w Polsce stosunkowo młoda. Kiedyś na motocyklach jeździli głównie ci, których nie było stać na samochód, przy tym marzli, mokli i zazdrościli tym, co mają cztery koła i dach nad głową. Potem nadeszły czasy kiedy mając już samochody nie było nas stać na motocykle, bo to stosunkowo droga przyjemność, jeśli służą tylko dla przyjemności. Kiedy więc wszyscy mieli już samochody, pralki, plazmy i wymarzone wakacje, nadeszło motocyklowe szaleństwo. Na motocyklu nie jeździ już ten kto musi (bo nie ma samochodu) ale praktycznie każdy. Mało tego, presja środowiska, chęć zaimponowania znajomym, przyjaciołom czy sąsiadom doprowadziła do tego, że na motocykle wsiadają nawet ci, którzy nie powinni. Nadeszła więc w ślad za tym psychoza niebezpieczeństwa i presja zakładania na siebie różnych dziwnych zabezpieczeń, w większości przeznaczonych na sportowe tory, a na ulicy działających raczej jak placebo :)
Motocykl to nie maszyna do robienia krzywdy sobie i innym z założenia, na całym świecie ludzie korzystają z motocykli dla przyjemności, na południu bardzo częstym widokiem jest koleś w krótkich spodenkach na ścigaczu, a w Londynie przez Piccadilly Circus pomykają na ścigaczach garniturowcy do pracy i nikogo to nie dziwi :)
W Austrii stosunkowo niedawno przepisy zezwalały w mieście na jazdę bez kasków, a w miastach Holandii czy na Greckich wyspach do dzisiaj ciężko spotkać w kasku kierowcę skutera.

Wniosek więc jest taki, na motocykl trzeba ubierać się specjalnie to oczywiste, ale wtedy gdy planujemy podróż 500 km w nieznane i musimy być przygotowani na zmienne warunki pogodowe, lub w przypadku gdy na ścigaczu planujemy szaleńczą jazdę po autostradzie 250 km/godzinę, zakładamy więc sportowy kombinezon.

Ale przecież na motocyklu można jeździć też normalnie, do pracy, na zakupy na krótkie wycieczki i nie trzeba wtedy robić z siebie cudaka. Oczywiście jednoślady są niebezpieczne, ale jeśli ktoś jeździ rozważnie i pewnie, nie potrzebuje zakładać pancernych rękawic z karbonu z zaszytymi palcami, które zresztą i tak pomogą tylko przy drobnym upadku. Bo w przypadku spotkania z samochodem motocyklista i tak nie ma szans. A jeśli wsiadając na motor zakładamy, że na pierwszym skrzyżowaniu uderzy w nas TIR, to nie ma sensu kupować motocykla, bo efekt uderzenia będzie taki sam czy będziemy tam pieszo, na rowerze, czy na motocyklu w sportowym kombinezonie. Lepiej pozostać więc w domu...i...najlepiej w kasku i ochraniaczach :)

A czy Wam podoba się kiedy kobieta w eleganckim i kobiecym stroju wsiada na stylowy skuter czy rower albo mężczyzna w garniturze? Czy może jesteście typem osób, które na jednoślady nie wyobrażają sobie założyć nic innego poza strojem sportowym (wygodnym, bezpiecznym, ochronnym).















bluzka - Intimissimi
spódnica - SH
buty - Stradivarius
torba - Vespa
czapka - H&M
bransoletka - Perera

43 komentarze :

  1. Kobieta z pazurkiem :) Świetny look i zdjęcia :) Piękny zegarek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachwycasz tymi zdjęciami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mądrze napisane i pięknie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Iwonko, wiele racji jest w tym co piszesz. Motocyklista uderzony przez samochód ubrany nawet w pancerz i tak jest OFIARĄ, ale... wywrócony (jedynie) po ucieczce przed kolizją ale w ubiorze profesjonalnym, z zabezpieczeniami w najbardziej narażonych miejscach i kasku, w wysokich butach zabezpieczających przed skręceniem nóg ma zdecydowanie większe szanse na mniejsze obrażenia niż gość w garniturze. Prawdziwy motocyklista wsiadając na swoją maszynę garnitur zostawia w domu. Ze względu na zdrowy rozsądek i na fakt, że motocyklista w garniturze po prostu nie wygląda.
    Ale piękna kobieta na skuterze to już trochę inna kategoria... ;)
    pozdrawiam
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, myślę że właśnie z takich opinii o polskich motocyklistach Iwonka się wyśmiewa :)
      Bo motocykl służy głównie do jeżdżenia a nie do podniesienia ego jakiegoś niedowartościowanego ale za to prawdziwego motocyklisty w ochraniaczach :)
      Bo kto to niby jest ten prawdziwy motocyklista? ten w ochraniaczach sportowych? Czy może z ten ze skórzanymi frędzelkami i czaszką na plecach?
      A jak ktoś nie umie jeździć to żadne ochraniacze nie pomogą :)

      Pozdrawiam
      prawdziwy motocyklista

      Usuń
    2. Nie mogę się nie zgodzić z częścią komentarzy. Jeżdżę na co dzień vulcanem (VN 900). Maszyna to duża. Dla mężczyzny może nie, ale dla kobietki przeciętnej już mała nie jest. Owszem, widuję osoby na podobnych maszynach odziane w zwiewne ciuszki - klimat, gdzie jazda motorem jest całoroczna, być może na to pozwala- ale nie wyobrażam sobie wsiąść sama na moją kruszynkę w krótkich spodenkach i t-shircie. Tu już nie chodzi tylko o potrącenie, zmiażdżenie czy inne niebezpieczne i niechciane wypadki, ale jakoś średnio uśmiecha mi się choćby oparzenie łydki - a o takie nietrudno, gdy motor rozgrzany, asfalt go jeszcze podgrzewa, a człowiek balansować musi szeroką maszyną w ciasnocie, manipulując jednocześnie stopami przy silniku rozgrzanym do temperatur bynajmniej nie niskich. Nie, nie jestem z tych wariatów, którzy pchają się wszędzie, bez względu na to, czy mają miejsce. Wiem, jak szeroka jest moja dziecina, i wiem, gdzie mogę się nią zmieścić, ale wolę nie ryzykować.
      W poście o Majorce byłam jedną z krytykantek - i tu słów moich nie cofnę. Jazda skuterem to coś zupełnie innego, niż jazda motocyklem sportowym czy custom'em. W przypadku tych dwóch ostatnich wyskoczenie na trasę w spodeneczkach i koszulce na szelkach dla mnie, jako motocyklistki, jest szczytem lekkomyślności. Skuter nie bardzo cię ma czym poparzyć w trakcie jazdy (wiem, bo takim też jeździłam, ale to niestety za mała maszynka dla mnie,i wbrew temu, co się sadzi, bardziej wywrotna niż duże maszyny), szpilki też nie są problemem, bo w takim skuterze stopami biegów nie zmieniasz przecież ;) Na skuterze można sobie założyć szpileczki i mini, i nie przeszkadza to w jeździe (przy upadku może być ciekawie, przekonała się o tym moja kuzynka ;) ), ale spróbuj wsiąść w szpilkach na mój motor i jechać. Trzeba tu jeszcze dodać to, jak zwracają na motocyklistów uwagę - tu gdzie mieszkam, motocyklista to taki sam kierowca, jak każdy inny, i panuje zasada wzajemnego szacunku (wbrew temu, co wariacki styl prowadzenia może sugerować). Owszem, trzeba jeździć nieco agresywniej, ale motocykliści raczej są zauważani i szanowani. W Polsce to ciągle wariaci, którym "trzeba pokazać, gdzie ich miejsce", i z szacunkiem w stronę motocyklisty bywa ciężko, że nie wspomnę już o tym, że przeciętny kierowca samochodu często zauważa motor za późno, bo z przyzwyczajenia częściej szuka dwóch świateł, niż jednego.
      Na plus trzeba Ci Iwono oddać, że w tym poście rozróżniłaś jazdę skuterem od jazdy innymi motorami - przynajmniej w ostatnim akapicie - ale nadal uważam, że jako blogerka o takiej poczytności nie powinnaś pisać, że odpowiedni na motor strój to bzdura i wymysł przewrażliwionych strachliwców.

      Usuń
    3. Prawdziwy motocyklisto (jak się przedstawiłeś), odpowiedni ubiór na motocykl to naprawdę nie jest obciach. I nie twierdzę, że ma to być "zbroja po zęby", ale przykładowy facet w garniturze wg mnie wyglądałby dość groteskowo. To tak jakbyś do wspinaczki wysokogórskiej założył japonki. Motocykle w moim garażu stoją od ponad 20-stu lat. Jeździ mój facet. Potrafi jeździć i robi to dobrze i nie wyśmiewa przykładowych ochraniaczy czy długich spodni (mimo że zdarza mu się podjechać gdzieś niedaleko w t-shircie). Nie krytykuj odpowiedniego ubioru. To nieodpowiedzialne. Jeszcze ktoś uwierzy, że np.kask czy odpowiednie buty to tylko fanaberia. A to byłoby niedobrze.
      pozdrawiam
      dominika

      Usuń
    4. Czytam co tu dziewczyny wypisujecie i wymiękam. Mam odczucie że to mądrości waszych maczomenów domowych tak zwanych "prawdziwych domowych motocyklistów". Jeżdżę na Yamaszce Majesty 400, osiąga prędkości pod 200km/h ale że ma formę skutera nikt nie oczekuje że będę zakładać ochraniacze na wszystko :) I na żadnym maczoforum motocyklowym nie piszą że mi się jeansy przykleją do nogi przy wypadku :)
      Mało tego snobistyczny "prawdziwy motocyklista" nawet dupek na 125ccm nie pozdrawia na drodze gości na skuterze, bo jest "prawdziwym motocyklistą" i ma ochraniacze...chyba też na mózgu :)

      Pozdrawiam waszych maczofacetów
      Marta

      Usuń
    5. Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, mam się uważać za paranoiczną histeryczkę, bo pochwalam odpowiedni strój na motor ? :)

      Usuń
  5. Tu gdzie obecnie mieszkam kobiety i mezczyzni na rowerach i skuterach ubrani elegancko - to norma. Czesto takimi srodkami lokomocji dojezdzaja do pracy: biura, banku, itp. wiec wysokie obcasy czy garnitur u (moto)cyklistow nikogo nie dziwia. Ale tu obowiazuje KULTURA jazdy i scisle przestrzeganie przepisow drogowych.
    Takze, moim zdaniem, Twoj przepiekny ubior jest idealny na przejazdze skuterkiem...po Zurichu;))))
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo stylowo wyglądasz! Będę się za Tobą rozglądać na krakowskich ulicach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak zwykle elegancja i perfekcyjna w kazdym calu

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę przyznać, ze całość dzisiejszej prezentacji bardzo dobrze wygląda! :) Tak jak piszesz, na południu Europy widok elegancko ubranej osoby na motorze jest czymś zupełnie normalnym. Osoby ubrane typowo motocyklowo widać w czasie deszczu lub na autostradzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie ma to jak robić z siebie idiotkę na pożyczonym skuterze w nie swoim za dużym kasku w deszczową pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, ile zawiści i zazdrości małomiasteczkowej :)
      Takie wypowiedzi są tak cenne i głębokie merytorycznie że koniecznie powinny być podpisywane

      Usuń
    2. Szanowny anonimie, widzę że błyskotliwie odkryłeś widząc nowiutki skuter i oryginalną torbę, że to post sponsorowany przez Vespę :)
      Niestety się mylisz, aczkolwiek skuter faktycznie jest pożyczony, a dokładnie leasingowany...formalnym właścicielem jest Europejski Fundusz Leasingowy.

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Witam!
      Chyba Szanowna Pani nie ma pojęcia co to jest wpis sponsorowany. Charakterystyczną cechą wpisu sponsorowanego jest informacja, "że dzięki uprzejmości firmy XY która zajmuje się taką a nie inną działalnością było mi dane skorzystać...." formy dowolne. Wypadałoby napisać coś o produkcie, który nam użyczono, wymienić jego zalety, sądzę że wady również, jeśli Pani by takowe dostrzegła.
      Podejrzewam że w tym wypadku wchodzą 3 opcje:
      1. jeden z Dealerów kompletnie nie wie na jakich zasadach wypożyczyć sprzęt do "wpisu sponsorowanego" jak to Pani zgrabnie ujęła... w komentarzu...
      2. Nie zna Szanowna Pani zasad tworzenia wpisu sponsorowanego lub też nie skonsultowała go Pani z Dealerem -
      3. Wymyśliła Pani bajeczkę na poczekaniu o wpisie sponsorowanym, żeby dodać sobie ważności i "splendoru".

      Na moje oko w grę wchodzi opcja numer 3.

      A jeśli faktycznie to był "wpis sponsorowany" to jest znakomitym przykładem, który trzeba szeroko udostępniać:
      1. blogerom na szkoleniach i spotkaniach, żeby wiedzieli jak nie pisze się postów, które mają być "wpisami sponsorowanymi"
      2. Agencjom Reklamowym reprezentującym firmy, żeby wiedzieli jakich blogerów unikać, na czele z Panią.

      Pozdrawiam
      Pracownik Jednego z Autoryzowanych punktów Sprzedaży Vespy

      Usuń
    4. Drogi anonimie, nieudolnie i jak dziecko podszywający się pod pracownika salonu Vespy :) ( VESPA TO NAZWA PRODUKTU WIĘC NIE MA WIĘC TAKICH SALONÓW, MARKA TO PIAGGIO). Pozwoliłam sobie na ironię w odpowiedzi na zarzut, że skuter jest pożyczony, myśląc, że ktoś próbuje błyskotliwie mi zarzucić, że pożyczyłam skuter z salonu do zdjęć za post sponsorowany. Napisałam więc, ŻE TAK NIE JEST (trzeba czytać teksty ze zrozumieniem). Pozostała część ironii dotyczyła samego faktu pożyczenia i tu napisałam że skuter jest w leasingu (to forma zakupu na zasadach wypożyczenia, a po okresie leasingu prawa pierwokupu dla leasingobiorcy) ALE JAK TO MOŻLIWE, ŻE PRACOWNIK SALONU NIE WIE CO TO LEASING?

      pozdrawiam

      Usuń
    5. Iwona, po co się wkręcasz i zniżasz do takiego poziomu udzielając w ogóle odpowiedzi? To przecież jakiś debil :)
      Bo tylko kretyn mógłby coś takiego wymyślić :) To tak jakby się podpisać: pracownik jednego z autoryzowanych salonów X5
      (zapewne każdy pracownik salonu BMW tak się podpisuje) :)

      Ale z drugiej strony jak trzeba być zdeterminowanym w złośliwości żeby kreować takie infantylne niby inteligentne i błyskotliwe anonimy?

      To się w sumie nadaje na demotywatory :) :) :)

      Usuń
    6. o przepraszam miało być:

      Pracownik Jednego z Autoryzowanych punktów Sprzedaży (nawet nie salonów) :)
      so sweet

      Ale myślicie że taka głupota boli? Chyba musi boleć :)

      Usuń
    7. Ale się uśmiałem, to jakaś zawistna blogerka która nie doczytała dokładnie a zobaczyła tylko "wpis sponsorowany" i szlag ją trafił, ale w sumie każdy może blogować bez względu na poziom intelektualny :) W podstawówce Pani poprosiła mojego kolegę z ławki którego nie było w szkole aby przyniósł usprawiedliwienie podpisane przez mamę. Następnego dnia przyniósł dzienniczek z usprawiedliwieniem dziecinnym pismem:

      "BYŁEM CHORY, MAMA"

      To bardzo podobny poziom to tego anonima :)

      Usuń
  10. Jezdze na skuterku do pracy. Ze wzgledu jednak, ze jezdze przez lasy, pola i laki i pogoda nigdy nie jest pewna, to jeszcze w przeciwdeszczowym kombinezonie. Wygladasz slicznie na skuterku, ale co najwazniejsze, masz kask :)
    Mnie zalamuja kolesie na scigaczach w dzinsach...nie maja wyobrazni, ze przy poslizgu na asfalcie nitki dzinsu latwo wchlaniaja sie w palona skore...brzmi brutalnie ale tak jest.

    OdpowiedzUsuń
  11. Drodzy czytelnicy, post ten nie ma oczywiście na celu promocji nierozważnego korzystania z jednośladów, bo widzę że tak zostało to odebrane. Ma jedynie na celu pokazanie że motocykl to normalny środek transportu dla kogoś, kto potrafi z niego rozsądnie korzystać. Polskie drogi to nadal szczyt koszmarów, a moda na motocykle powoduje, że wsiadają na nie ci, którzy nie powinni i w tej kwestii żadne ochraniacze nic nie pomogą :)
    Oczywiście zasada jest taka, że zawsze i wszędzie należy się ubierać odpowiednio, w góry nie chodzi się w szpilkach, a do nurkowania zakłada piankę i maskę, tylko wyśmiewam się za każdym razem kiedy widzę pod Almą kolesia na ścigaczu w kompletnym sportowym kombinezonie, który przyjechał z za rogu po papierosy, a kombinezon założył dla lansu :) Drugi aspekt jest taki, że na motocykle wsiadają ludzie popychani do tego przez presję środowiska i to oni tworzą psychozę niebezpieczeństwa i konieczności zakładania wszystkiego co się da w celu ochrony zdrowia, a żadna przesada nie jest dobra.
    A opowieści że nie można jeździć w jeansach, bo przy wywrotce wtapiają się w nogi pochodzą z tej samej kategorii co opowieści że na ścigacz zakłada się linkę na szyję aby podczas wypadku szybko zginąć a nie wylądować na wózku inwalidzkim.
    Chodzi więc w tym poście o przyjemność korzystania z jednośladów, o rozsądek, umiar i oczywiście bezpieczeństwo, a nie tworzenie z motocykli mitów, sensacji, dowartościowania się i szpanu :) Oczywiście to tylko moje zdanie i nie piszę tego po to, aby kogokolwiek urazić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedzę żadnej przesady w tym żeby zakładać na motor wszystko co pozwoli zachować zdrowie lub życie.

      Usuń
    2. "...Ma jedynie na celu pokazanie że motocykl to normalny środek transportu dla kogoś, kto potrafi z niego rozsądnie korzystać."
      Nie zauwazylam w tym poscie zadnej osoby, ktora potrafi rozsadnie korzystac nawet ze skutera.

      Usuń
  12. wow, piękne fotki jak zwykle, szalejesz Iwonka

    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem, że względów bezpieczeństwa raczej jestem zwolenniczką odpowiedniego ubierania się na motor. Jednak Ty masz skuter a na niego można już wsiąść na szpilkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale masz długie włosy <3 Śliczne zdjęcia :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Hello, I'm Delilah. Just stop by and I think you've got a really nice blog!

    My blog is http://dancinginmyawkwardarms.blogspot.com

    I'm focus on fashion illustrating, so if you interested please take a look and maybe follow me if you like it. Thank you.

    Delilah,

    OdpowiedzUsuń
  16. Mogła byś do zdjęć zapinać porządnie kask, bo to śmiesznie wygląda, i chyba jest troszkę za duży.
    Ale całość zrobiła na mnie super wrażenie, no i zakochałam się szpilkach Stradivarius'a w tym zestawieniu, bo w sklepie wyglądały tandetnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdjęcia na skuterze są bardzo ciekawe ale od razu widac, że nie jeżdzisz nim do pracy.
    Fajny pomysł na post. Zawsze podobało mi się w filmach jak dziewczyna zsiada ze skutera, ściąga kask i burza włosów opada na jej ramiona a Ona pewnym krokiem podążą do celu. Taka kobieta sukcesu:-)
    Szpilki na Twoich nogach prezentują się pięknie, jednak są tandetnie wykonane to zarzut do Stardi:-(
    Wygladasz super a zegarek bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie rzadko jeżdżę na skuterze do pracy. Skuter traktuję raczej jako przyjemność, a nie codzienny środek transportu. Oczywiście nie jeżdżę w tym za dużym kasku (z powyższych zdjęć). Mój stary skuter, który ma już 3 lata jest beżowo - brązowy i mam do niego dwa kaski: beżowo-brązowy i grafitowy. W związku z tym, że żaden ze starych kasków nie pasuje do nowego skutera i stylizacji. Pożyczyłam więc jeden z kasków mojego faceta :) Dlaczego według Ciebie "od razu widać", że nie jeżdżę na nim codziennie do pracy?

      Usuń
    2. ...chociazby po ulozeniu dloni na klamkach.....
      Vespa chyba sie troche osmieszyla ta wspolpraca.

      Usuń
    3. Nie wiem dlaczego negatywne anonimowe komentarze nigdy nie są pisane prosto i oczywiście, tylko zawsze hejter-anonim próbuje w jakiś wyszukany sposób dejebać i przy tym okazać się przed samym sobą takim fajnym inteligentnym i zajebistym cwaniakiem.
      Moim zdaniem powyższy komentarz powinien brzmieć: Jestem Polakiem i głosuje na PIS, nienawidzę cię bo jesteś fajniejsza niż ja kiedykolwiek będę, nienawidzę cie bo prowadzisz fajnego bloga, nienawidzę bo masz fajny i nieprzyzwoicie drogi skuter na który nigdy (bo jestem debilem) nie będzie mnie stać...pozdrawiam i proponuję odrobinę marihuany dla wyluzowania...

      Usuń
    4. Grafitowy też by tu pasował - nie wiem, co jest złego w dopasowanym kasku? Trochę bez sensu zakładać za duży kask dla pokazania się na zdjęciach.Nie bardzo rozumiem zakładanie za dużego kasku, bo pasuje kolorystycznie. Jak promować rozsądną, odpowiedzialną i normalną jazdę skuterem, skoro osoba ową jazdę promująca zakłada kask który nic jej nie da w razie tzw. w, i na dodatek ironicznie wypowiada się na temat odpowiedniego stroju na motor? To tylko takie moje przemyślenia,nie hejtuję, bo nie mam za co, vespy nie zazdrościłam i nigdy nikomu nie będę zazdrościć,bo to nie motor dla mnie, moim marzeniem jest VTX 1800, i takiej bestii zazdroszczę szczerze każdemu posiadaczowi.
      Iwona, a mam pytanie - jak rozwiązujesz problem plątających się podczas jazdy włosów? Masz długie, i widzę, że nie spinasz pod kask- co robisz, że się nie plączą? Chciałabym w rozwianych śmigać, ale potem nie jestem w stanie ich rozczesać, i jedyne wyjście to warkocz, nawet kitka nie pomaga...

      Usuń
    5. Co do kasku to jednak blog min. modowy, więc dobieranie pod kolor reszty DO ZDJĘĆ jest uzasadnione :)
      Jeżdżę najczęściej z rozpuszczonymi włosami albo kitką(choć tego nie lubię), ale nałogowo używam tangle teezer (mam aż 3 sztuki - jedną w samochodzie, drugą w pracy, a trzecią w wersji przenośnej staram się mieć zawsze w torebce) i w zasadzie od kiedy jej używam to żadne splątanie nie jest mi straszne i aż tak o to nie dbam :) Wiem, że większość kobiet woli wiązać i chować włosy, ale ja lubię ten wiatr we włosach - szczególnie na skuterze po mieście, kiedy prędkości nie są zbyt duże.

      Usuń
  18. Mam male pytanie i bardzo zalezy mi na odpowiedzi.
    Dlaczego nie usmiechasz sie na zdjeciach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo często pada to pytanie - nie uśmiecham się między innymi dlatego, że nie lubię swojego uśmiechu na zdjęciach do bloga :)

      Usuń
  19. Odpowiem na Twoje pytanie w ten sposób. Dodałam kiedyś na Nk swoje zdjęcie jak jeżdże na rolkach i drugie jak obok mnie jedzie moja córka. Ona jeżdzi świetnie a ja średnio i uwierz mi, że na zdjęciu było to widac, po pozie, ekspresji itp. Dlatego właśnie wpisałam, że widac iż nie jeżdzisz tym skuterem codziennie do pracy. Ale nie był to zarzut tylko stwierdzenie faktu. Ogólnie podoba mi się pomysł postu, napisałam to wcześniej. Ja lubię Twój styl i chętnie zagladam:-)

    OdpowiedzUsuń